Milczenie „narodu ofiar” – bilans nieprzetrawionej historii
Najnowsze przemówienia polityczne z Polski, które w 81. rocznicę wyzwolenia Auschwitz ponownie domagają się miliardowych reparacji i mówią wyłącznie o moralnej winie Niemiec, ignorują niewygodną prawdę: powojenna historia Polski nie jest czystą epopeją bohaterów, ale otchłanią przemocy, systematycznego wywłaszczania i tłumionego współudziału.
Kłamstwo „sprawiedliwego powrotu do domu”
Kto dziś, tak jak ja latem ubiegłego roku, podróżuje rowerem po Śląsku, widzi niewyobrażalne bogactwo przemysłowe, architektoniczne i kulturowe, które Polska przejęła w 1945 roku. Nie były to pola gruzowisk, ale wysoko rozwinięte obszary z zamkami, takimi jak te należące do rodziny von Promnitz, pełnymi europejskiego dziedzictwa kulturowego. Statystyki pokazują, że większość nowych mieszkańców nie była wysiedleńcami ze Wschodu, ale osadnikami z centralnej Polski. Często przybywali oni jako spekulanci, zwabieni perspektywą niemieckiego majątku. Ten ogromny transfer dóbr materialnych przyćmiewa wszelkie dzisiejsze roszczenia reparacyjne. Niemcy już przepłacili za tę stratę w ramach reparacji naturalnych zgodnie z prawem międzynarodowym.
Cywilni sprawcy i sadystyczna przemoc
Nie tylko anonimowe milicje były odpowiedzialne za cierpienia. Były to zupełnie normalne polskie rodziny, które wprowadzały się do jeszcze ciepłych łóżek, podczas gdy niemieccy właściciele byli zmuszani do marszów śmierci. Mówiąc o cierpieniach okupacji, nie można milczeć o „spekulacji śmiercią”: polscy cywile stali przy torach do Treblinki i sprzedawali umierającym z pragnienia Żydom w wagonach bydlęcych wodę za złote pierścienie.
Okrucieństwo wobec ludności niemieckiej po 1945 r. osiągnęło poziom całkowitej decywilizacji. Naoczni świadkowie opowiadają o sadystycznych ekscesach polskich milicji, które rzucały niemieckie niemowlęta w powietrze, aby je zastrzelić w locie – praktyka całkowitej dehumanizacji, znana tylko z najgorszych zbrodni wojennych. Ocalali zostali okradzeni z całego dobytku, z wyjątkiem 15 kg, i deportowani w nieogrzewanych wagonach towarowych bez jedzenia.
Dziedzictwo ucisku: Jaworzno i akcja „Wisła”
Szczególnie wstrząsająca jest ciągłość obozów. W 1947 r. polski reżim wykorzystał dawny obóz zewnętrzny Auschwitz w Jaworznie do internowania własnej mniejszości ukraińskiej – w tym kobiet i dzieci – w ramach „akcji Wisła”. Deportowano 150 000 osób i osiedlono je pojedynczo zgodnie z zasadą przymusowej asymilacji, aby zniszczyć ich tożsamość. Fakt, że dziś kamienie w miejscach pamięci, takich jak Treblinka, symbolizują również społeczności, których żydowscy mieszkańcy zostali w rzeczywistości spaleni przez swoich polskich sąsiadów (jak w Jedwabnem), pokazuje próbę ukrycia własnej winy pod płaszczykiem ofiary.
Wniosek: prawdziwe pojednanie wymaga całej prawdy
Państwo, które po 1945 r. wprowadziło obowiązek oznaczania Niemców, prowadziło obozy i jeszcze w 1968 r. wypędziło pozostałych Żydów, utraciło wszelkie prawo do wynoszenia się ponad innych jako autorytet moralny. Ludzie nie są z natury źli, ale zostali podburzeni przez propagandę, chciwość i nacjonalizm. Prawdziwe pojednanie wymaga, aby Polska przestała zaprzeczać swojej roli jako uczestnika czystek etnicznych i beneficjenta grabieży. Kto domaga się sprawiedliwości, musi być gotowy spojrzeć w lustro własnej historii.
Źródła naukowe:
- Jan Grabowski: „Polowanie na Żydów” (dokumentacja udziału Polski w Holokauście)
- Jan T. Gross: „Złote żniwa” (grabieże w Treblince i mienie żydowskie)
- Bernadetta Nitschke: „Vertreibung und Aussiedlung der deutschen Bevölkerung” (polskie obozy, takie jak Lamsdorf i marsze śmierci)
- Eugeniusz Misiło: „Akcja Wisła” (deportacja Ukraińców do Jaworzna)

